„Choroba prowadzi nas do tego, czego nie przeżywamy, co wykluczyliśmy, czego nie chcemy przyjąć do wiadomości. Prowadzi nas do naszego cienia.  Choroba może być próbą samouzdrowienia, ponieważ może nas ochronić przed ostatecznym załamaniem, które wystąpiłoby, gdybyśmy się zamknęli konsekwentnie na leżący głębiej sens życia.”

Willigis Jager, 2005

 

Terapeutyczne podejście do chorób somatycznych (metoda Berta Hellingera)

„Ciało jest uduchowione. Rodzina ma wspólną duszę i wspólne sumienie wiążące z sobą członków rodziny. Ta więź często sprawia, że dzieci zastępując swoich rodziców lub rodzeństwo, przejmują ich chorobę albo chcą ją z nimi dzielić. Może ona również sprawiać, że dzieci wcześnie zmarłych rodziców lub rodzeństwa chcą pójść za nimi w śmierć. Wtedy mówią w głębi duszy „lepiej umrę ja niż ty”. Za zdaniem tym kryje się głęboka miłość, przez którą dusza wiąże dziecko z jego rodziną. Ta miłość jest silniejsza niż śmierć i jest ślepa. Wierzy, że przez śmierć można cofnąć rozstanie, i że własnym cierpieniem można wybawić innych w rodzinie. Ustawienia rodzinne ujawniają daremność i ślepotę tej miłości.”

„Ustawienia rodzinne umożliwiają bezstronne spojrzenie na uwikłania i rozwiązanie ich. Dopiero gdy zrozumiemy istotę sumienia, a dzięki wejściu na poziom duszy uwolnimy się od niego, popędowe potrzeby przynależności, uznania i wyrównania zostaną pozbawione chorobotwórczego wpływu. Na tej wyższej płaszczyźnie ślepa miłość zaczyna widzieć. Arogancja, która sądzi, że może odwrócić losy innych, ustępuje miejsca pokorze, która zna granice swoich możliwości.”

 

Praca z dzieckiem chorym somatycznie

„Dziecko w chorobie lub zachowaniu jest związane z jakąś wykluczoną osobą. Dziecko pomaga nam w kontakcie z wykluczoną osobą. Co dziecko dźwiga za Ciebie? Pytam rodzica chorego dziecka. Jeśli dziecko przejmuje coś za rodziców i ktoś próbuje pomóc, wyleczyć je, rodzice wówczas sprzeciwiają się uzdrowieniu. Nieświadomie czują, że nagle przychodzi do nich coś, co było przejęte przez dziecko. Dlatego nie pracuję z dziećmi, bo dziecko przejmuje coś z systemu. Zawsze pracuję z systemem, z rodziną. Nie pracuję tylko z matką czy ojcem bo oni też są uwikłani. Problem zlokalizowany jest gdzieś daleko wstecz. Dziecko zostawiam w spokoju, dzięki czemu ono odczuje ulgę.
Zanim rozpocznę pracę, wchodzę w kontakt z polem rodzinnym, aby poczuć z kim mam zacząć pracować. Ruchy duszy są bardzo powolne, trzeba dużo cierpliwości. Jak ta duchowa siła nas prowadzi, robię tylko jeden kolejny krok. Działanie duszy wykazuje swoje dzieło, nie informuje nas i nie daje więcej wiedzy niż jest to nam potrzebne.”

Bert Hellinger, 2006