Przebieg ustawienia
Zanim wyjaśnię przebieg ustawienia, chciałabym wskazać na sens tej metody terapeutycznej. Na pierwszym miejscu jest pokazanie uwikłań systemowych. Po nim idzie jako kolejny krok proces szukania rozwiązania. W ostatnim kroku, przy sprzyjających okolicznościach, uwikłanie może zostać rozwiązane.
Ustawienia rodzinne opierają się na fenomenie, że ludzie, przyjmując pewną rolę, mimo braku stosownych informacji, mogą w zastępstwie czuć i postrzegać. Na początku ustawienia wyjaśnia się problem, z którym przyszedł klient. Ważne jest, żeby klient był poważny. Powaga jest wyrazem motywacji klienta i tym samym przeciwieństwem powierzchowności. Powaga jest dla mnie niezwykle ważna, bo klienci, zgodnie z moim doświadczeniem, nie są w stanie niczego zmienić, jeśli powoduje nimi tylko ciekawość. Również chwytanie się brzytwy, a więc gdy klient widzi w ustawienie ostatnią deskę ratunku, żeby wyjść z wielkiej opresji, ma negatywny wpływ na przebieg ustawienia. Z powodu presji rozwiązanie często jest wówczas wyrazem oczekiwań terapeuty.
Przed ustawieniem mówi się dokładnie w niewielu słowach, o co w ustawieniu naprawdę chodzi, do jakiego celu się dąży. Dzięki samemu wyjaśnieniu problemu ewentualne ustawienie może się okazać zbędne, gdy na przykład decyzja została już podjęta. Gdy problem zostanie zdefiniowany, wtedy terapeutka określa z klientem osoby, które są potrzebne do ustawienia przedstawionego problemu. Klient wybiera dla każdej osoby przedstawiciela. Również dla siebie klient wyszukuje przedstawiciela i dopiero pod koniec ustawienia on sam zajmuje miejsce w ustawieniu. Przy tym obserwuję wciąż, że uczucia takie jak złość i smutek, są silne u klienta dopóty, dopóki znajduje się on poza ustawieniem. Gdy tylko zajmie swoje miejsce w ustawieniu, jego uczucia się zmieniają. Dzięki zmianie perspektywy może zostać dopuszczony ból. Nie był on dostępny dla klienta z powodu uwikłania w system rodzinny,
Za pomocą faktów opisuje się działające osoby: „Matka była po raz drugi zamężna. W pierwszym małżeństwie miała dziecko, które zmarło po dwóch latach. Matka rozstała się ze swoim pierwszym mężem. Drugi mąż jest ojcem klienta”. Decydujące są fakty oraz chronologia życiorysów: kiedy zawarto związek, kiedy urodziły się dzieci, w jakich okolicznościach zmarli członkowie rodziny itd. Cechy charakteru tych osób są nieważne.
Reprezentanci potrzebują tylko faktów. Mam nawet wrażenie, że ustawienie jest lepsze, gdy nie ma żadnych dodatkowych informacji. Zadaniem przedstawicieli jest obserwowanie tego, co w tej roli czują. Gdy są dobrze prowadzeni i zrozumieją, że mają mówić tylko o tym, co czują w ciele, wtedy ja jako terapeutka mogę wyjść z założenia, że odczucia przedstawicieli są odbiciem odczuć reprezentowanych osób. Klient, który znajduje się poza ustawieniem, spełnia funkcję kontrolną, odpowiadając na pytania dotyczące ustawienia. Uwagi w rodzaju: „Tak, dokładnie tak reagował mój ojciec…”, dają mi jako tera-peutce pewność. Gdy jakaś rola dotyczy danego reprezentanta, a jego osobisty los zaczyna dominować — stwierdzam to z reguły bardzo szybko – natychmiast go wymieniam.
Decydujące dla konstelacji jest umiejscowienie przedstawicieli przez klienta. Ma on za zadanie, bez jakichkolwiek oczekiwań, ustawić osoby zgodnie ze swoim uczuciem tak, żeby zostały wyrażone stosunki, istniejące między tymi osobami. Stosunki są wyrażane przez kierunek spojrzenia oraz przestrzenną bliskość i dystans między przedstawicielami. Klient ustawia wewnętrzny obraz swojej rodziny, względnie osób, które zostały wybrane do konstelacji. Ustawienie jest zwierciadłem wewnętrznego obrazu rodziny, który ma klient. Ponieważ relacje są odbierane w różny sposób, dlatego różni członkowie rodziny ustawiają swój system różnie.





