Kiedy w ludziach zaczęło rozwijać się humanistyczne przesłanie, że są w stanie odnaleźć wyższe poziomy doświadczenia, coraz szerzej zaczęto głośno mówić o tajemnicy istnienia ludzkiego.
W tym właśnie okresie zaczęto nieco bardziej krytycznie przypatrywać się teorii Darwina. Pierre Teilhard de Chardin i Sri Aurobino głosili teorię, iż ewolucja nie jest wcale przypadkiem, lecz ma swój określony kierunek.
Argumentowali, że cała droga ewolucji od najwcześniejszych organizmów do bardziej złożonych zwierząt i roślin ma swój cel, że istoty ludzkie nie powstały przypadkiem oraz że nasza ewolucja społeczna, włączając w to ludzkie dążenie do poznania wyższych sfer doświadczenia duchowego jest wynikiem tego do czego cała ewolucja zmierzała od samego początku.
Jednym ze współczesnych teoretyków, którzy podzielają to podejście jest Rupert Sheldrake. Według jego teorii formy biologiczne zostały stworzone i są podtrzymywane przez hipotetyczne „pola morfogenetyczne”. Pola te wypełniają przestrzeń o bliżej nie sprecyzowanej naturze fizycznej i nadają określoną formę organizmom żywym, pełniąc funkcję dodatkowego czynnika genetycznego oprócz DNA. Co więcej – pola te również ewoluują – co oznacza, że każde nowe pokolenie danego gatunku jest nie tylko tworzone przez pole, lecz rozwijając się również tworzy w tym polu trwałe zmiany.

Przykład: ryba, aby lepiej dostosować się do swojej niszy biologicznej może wykształcić nowe płetwy by pływać szybciej. W systemie Sheldrakea „wola zmiany” u ryby zainicjuje zmianę w całym polu morfogenetycznym tego gatunku – co za tym idzie, potomstwo tej ryby będzie rodziło się już z lepiej rozwiniętymi płetwami.

Ta teoria istotnie daje możliwość zrozumienia skoków ewolucyjnych, brakujących ogniw w zachowanych skamienielinach. Bo jeśli założymy, że osobniki danego gatunku wpływają na jego pole morfogenetyczne – to ono z kolei „produkuje” nie tylko dodatkowe cechy u kolejnych pokoleń, ale pozwala na przeskok od razu do wyżej zorganizowanych form.

Przykład: jakaś specyficzna ryba osiągnęła swój limit rozwoju w środowisku wodnym, to była w stanie „wyprodukować” potomstwo, które należało już do nowego gatunku – gadów, które mogły wyjść na suchy ląd.

Według Sheldrakea ten proces można również dostrzec w ewolucji społeczności ludzkiej. W ciągu całej historii swego istnienia my – ludzie, podobnie jak inne formy życia, rozwijaliśmy się starając się cały czas lepiej zrozumieć i opanować środowisko i maksymalnie wykorzystać swoje możliwości. W każdym danym momencie o poziomie naszych możliwości i świadomości można pomyśleć jako o czymś określonym przez dzielone przez całą ludzkość pole morfogenetyczne. Czyli, że w miarę jak pewne wybrane jednostki zwiększają swoje indywidualne możliwości – na przykład szybciej biegają, używają intuicji, czy odczytują myśli i uczucia innych – to całe pole morfogenetyczne się rozwija i umiejętności te stają się dostępne nie tylko wybranym jednostkom, ale wszystkim ludziom. To dlatego właśnie wiele odkryć i wynalazków zostaje ogłoszonych w tym samym czasie przez osoby, które wcale się ze sobą nie kontaktowały.
Dostęp do „wiedzącego pola”, jak to określa Bert Hellinger, jest zwykłą ludzką umiejętnością, której nie dostrzegamy w życiu codziennym, choć nią dysponujemy. Jeżeli na przykład przychodzimy do obcych sobie ludzi, czujemy, jaka u nich panuje atmosfera, być może przyjemna, być może ciężka, albo nawet powodująca poczucie zagrożenia. Sheldrake odkrył u zwierząt coś o podobnym charakterze. Pisze o tym, że psy i koty mimo dużej odległości i długotrwałego rozstania pozostają w kontakcie ze swoimi właścicielami. To samo dotyczy dzikich zwierząt wobec osobników tego samego gatunku.
Procesy informacyjne i komunikacyjne organizmów roślinnych, zwierzęcych i ludzkich badali od lat 20. ostatniego stulecia przede wszystkim rosyjscy naukowcy. Najbardziej znany jest Alexander Gurwitsch, (1874-1954), który w roku 1932 odkrył biologiczne pola promieniowania. Nazwał je „polami morfogenetycznymi” To pojęcie przejął dziesięciolecia później Rupert Sheldrake. Badania Gurwitscha kontynuował w Niemczech między innymi Fritz-Albert Popp. Badania wskazują na to, że pole morfogenetyczne Ruperta Sheldrake’a i wiedzące pole Berta Hellingera mogły zaistnieć dzięki promieniowaniu fotonowemu i polom elektromagnetycznym. To mogłoby nam wyjaśnić, dlaczego informacje docierają do ludzi i zwierząt praktycznie natychmiast, pokonując ogromne odległości z prędkością światła, względnie że informacje istnieją w nieświadomości żywych systemów (jak para, rodzina) niezależnie od naszych zwykłych wyobrażeń związanych z miejscem i czasem.
Drastycznym przykładem jest tutaj doświadczenie, jakie przeprowadzono w Związku Radzieckim na królikach. Królicza matka była w laboratorium w Moskwie pod ciągłą obserwacją – mierzono jej puls, ciśnienie krwi, funkcje mózgu i inne funkcje ciała. Jej dzieci umieszczono w łodzi podwodnej zanurzającej się głęboko w Pacyfiku. Jedno z króliczych dzieci zostało zabite, o czym nie wiedzieli naukowcy moskiewscy. Stwierdzili oni jednak nagłą zmianę w zapisach funkcji organicznych matki. Jak się potem okazało, było to dokładnie w tej samej chwili, kiedy zmarło jej dziecko.

Wiedzące pole prowadzi do zadziwiających odkryć podczas ustawień rodziny: reprezentanci odczuwają ból fizyczny i emocje, jak się okazuje zgodne z tym, co przeżywał dany członek rodziny, oraz wykazują się wiedzą o rodzinie, mimo że przed albo w czasie ustawienia nie otrzymali żadnych informacji. Na przykład: Reprezentant mówi: „moje spojrzenie jest skierowane tylko w kierunku ziemi, patrzę na zmarłych”; okazuje się, że dwóch braci matki zginęło na wojnie. Kobieta ustawiona jako siostra w szeregu rodzeństwa zauważa: „po mojej prawej stronie brakuje kogoś”; dopiero wtedy matka wyjaśnia, że pierwsze dziecko przyszło na świat martwe, nie miało ani imienia ani grobu. Inna kobieta drżąc mówi: „Tutaj musiało się zdarzyć coś strasznego, nie mogę tu zostać”; po dalszych badaniach okazuje się, że dziadek ze strony ojca brał udział w rozstrzeliwaniu żydowskich kobiet i dzieci. Wiedza zyskana dzięki wiedzącemu polu jest wiarygodnym drogowskazem kierującym do informacji, których ustawiający nie miał, lub które oceniał jako nieistotne.

Często podczas ustawień rodziny słyszymy pytanie: „ Jak to się dzieje, jak to działa, że czuję myśli i uczucia osób których wcale nie znam, nie widziałem…?”
Jak widać trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie jak działa „wiedzące pole”. Może właśnie trudność wytłumaczenia, a w zasadzie niemożność pełnego wyjaśnienia jego działania ma tak niezwykła siłę i moc. Śmiało można „przełożyć” zasadę działania „wiedzącego pola” na przykłady, które podaje Sheldrak. Być może to nieco ułatwi i uchyli rąbka tajemnicy działania pola.

na podstawie:
„ Niebiańska wizja”
James Redfield
Wyd. ZYSK i S-KA
oraz
„Otwartość sprzymierzeńcem miłości
Rozmowy we dwoje i ustawienia rodzin”
Otto Brink, Alexander Quasebarth, Petra Saltuari
Wyd. Sursum